3 lata ago
1352 Views
2 0

Ile warta jest dla ciebie sława w blogosferze?

Written by

Nie, nie jestem w ciąży ale za to mam bloga. Autentycznego, kolorowego, systematycznego, zabawnego i opatrzonego fotkami z różnych kolorowych miejsc. Powstał ładnych kilka lat temu gdy zaszłam w ciążę i miał być pamiątką dla panny N. oraz sposobem pokazania rodzinie w Polsce co u nas. Mieszkaliśmy daleko a babcie i ciocie szalały na punkcie nowego członka rodziny. Blog panny N. można odwiedzać jedynie znając nasze rodzinne hasło, bo w którymś momencie uznaliśmy, że jest tam zbyt dużo informacji o nas, zdjęcia nasze, rodziny, panny N. z różnych okresów życia, filmy mądre i głupawe filmiki z życia wzięte. Taka naga prawda o nas, o tym co robimy i jak się miewamy.

Przez ostatnie 7 lat wiele się zmieniło w kwestii publikowania informacji o sobie i swoich najbliższych – do polskich domów zawitał Facebook, NK miała też swój dobry czas. Wszyscy, niezależnie od wieku mają Internet i aktywnie z niego korzystają. Czytają co w świecie, oglądają filmy na Youtube, randkują i „niewiadomoco” jeszcze. I właśnie o to „niewiadomoco” chodzi czyli o wykorzystanie naszych prywatnych informacji.

Ponieważ niedawno poczułam natchnienie i zaczęłam pisać tego bloga, zaglądam siłą rzeczy też do innych blogerów i blogerek, i co widzę? Negliż! Zero prywatności a im bardziej autentyczny blog tym bardziej popularny. Nawet jeśli postów pięć i w dodatku o niczym, czytam na niektórych o współpracy z mniej lub bardziej renomowanymi firmami i wielkiej poczytalności. Czy na tym polega blogowanie w takim razie? Na uzewnętrznieniu się i pokazaniu wszystkiego co się ma? Czy gdybym udostępniła na serio dobrego bloga panny N. to cieszyłby się on dużą popularnością? Czy warto wystawiać się tak doszczętnie? Czy sława w blogosferze jest tego warta?

Nie mam wielkiej potrzeby ekshibicjonizmu i udostępnienie w całości bloga panny N. nie wchodzi w grę, ale myślę, że marnuje się kawał dobrej roboty i mam pewien pomysł jak wykorzystać ten potencjał ;). Na razie jednak pst….

A ty jak myślisz? Pokazywać się w Internecie czy nie? Udostępniasz zdjęcia swoich dzieci w sieci?

Tu znajdziesz pierwszego posta z bloga panny N.

Dzwonię do Polmedu żeby sprawdzić co się dzieje w moim zmęczonym organizmie i pogadać o reklamie. Umawiam się na późne popołudnie.  Idę sama bo M. ma w Dublinie spotkanie menadżerskie.
– Co panią sprowadza?
– Nie mam okresu i test wyszedł pozytywnie.
– Czy to pani pierwsza ciąża?
– A skąd pani wie, że to ciąża?
– Ha ha ha, proszę się rozebrać od pasa w dół.

Wiadomość zwala mnie z nóg bo zostaje mi ni z gruchy ni z pietruchy podany termin porodu (17 listopada) oraz pokazany pęcherzyk.

Pani A. zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Jest stanowcza, zasadnicza i dokładnie wie czym zajmuje się od 15 lat. Bagatelizuje mnie gdy mówię o upiciu się ostatnio wszystkimi możliwymi rodzajami trunków alkoholowych, solarium, słabym organizmie i gdy ciągle nie dowierzam, że będę miała dziecko.

Mam nie latać samolotem – nie latam!

Jak i kiedy mogło się to stać pozostaje zagadką. Jak ochłonę to zastanowię się jeszcze raz.

A. każe przyjść za jakiś czas z tatusiem posłuchać jak bije serduszko. Mówię, że tatuś już raz serduszka słuchał i może tym razem nie być zachwycony. A. każe unikać irlandzkiego jedzenia, fastfoodów, nie pić alkoholu i nie przesadzać bo ciąża to nie choroba. Mówi też, że wcale nie jestem za stara i że ona była starsza gdy rodziła swoją córkę.

Dzwonię do M., jestem pewna, że zimny pot wychodzi mu na czole gdy przekazuję mu newsa. Odbieram go ze stacji, jedziemy do domu, jemy pierogi, parzymy mamie meliskę i pokazujemy pęcherzyk. Płacze. Ja też. Dzwonimy do ciotki J., też płacze. One ze szczęścia, ja z przerażenia!!!

Spoko czy nie?

2 0
Article Tags:
·
Article Categories:
Mama

Comments to Ile warta jest dla ciebie sława w blogosferze?

  • http://garoterapia77.blogspot.fr/ Sylwia z Garoterapia77

    lekko się czyta… choć tez bym miała mieszane uczucia w tym polmedzie 😉

  • KorneliaN.

    Jak dla mnie to upublicznianie swojego życia nie jest zabawne, ale jestem z pokolenia, co to bez internetu i telefonów komórkowych się wychowywało. Ba, telefon stacjonarny pojawił się w moim domu, gdy byłam w szkole średniej. Trzeba się zastanowić, na ile cenimy swoją prywatność. Ja ją cenię bardzo i nie czuje potrzeby internetowego ekshibicjonizmu, więc nawet na FB nie znajdzie się zdjęć z moją rodziną i mną. Dzieciaki też są nauczone, żeby zdjęć ani danych osobowych nie zamieszczać, nie wiadomo do kogo trafią. Ale kto co lubi, jak ktoś czuje potrzebę opowiadania każdemu o swoim życiu, pierwszych razach, porażkach, miłościach, co jadł na obiad to niech to robi. I chwała mu! Takie rzeczy też muszą być. Jeśli masz potrzebę pokazania swojego dorobku i jesteś z niego duma, to pochwal się. Dla siebie zachowaj to, co uważasz za zbyt prywatne.

  • Paulina Gaworska

    Piszę swojego bloga, jednak wiem, że pewnych rzeczy nigdy bym na nim nie umieściła, dla mnie blog ma być miejscem podzielenia się moimi przemyśleniami na różne sprawy, zachwytami, spostrzeżeniami, recenzjami, czy podróżami. Sława czy też ,,sława” nie jest warta odzierania się z prywatności. ale kto co lubi. Co do publikacji zdjęć dzieci to uważam, że to niebyt dobry pomysł. Po pierwsze zbyt dużo dziwnych ludzi korzysta z Internetu i nie wiadomo co ich podnieca. Po drugie, dziecko też ma prawo decydować o sobie, na jego miejscu nie byłabym zadowolona. że pół Internetu wie jak siedzę na nocniku, czy jestem w koszulce poplamionej czekoladą itp. Było by to żenujące i myślę, że żadne dziecko nie chciałoby być ukazywane w takich sytuacjach na forum publicznym.

  • http://noicoteraz.pl Tesla Odyssey

    Dziękuję dziewczyny za opinie i dyskusję na ten temat na fb. Blog Panny N. zostanie tym czym jest, być może przekleję tu kiedyś kilka ciekawszych postów. Nocnika i czekolady wystrzegać się jednak będę @paulina_gaworska:disqus 😉

Menu Title