3 lata ago
20527 Views
16 7

Ile kosztuje życie w Polsce

Written by

Powrót do Polski nie był moim marzeniem a czystą kalkulacją (no może nie do końca czystą ale jednak kalkulacją). Zwiedziona szokująco niskimi dla przyjezdnego cenami żywności w Biedronce, wpadłam któregoś słonecznego, lipcowego dnia na pomysł, żeby wrcić do kraju naszych przodków. M. nie trzeba było długo przekonywać – od lat idealizował ojczyznę i liczył po cichu, że kiedyś mi kompletnie odbije i zdecyduję się na ten krok. Panna N. ucieszyła się, że wreszcie pójdzie do normalnej szkoły, gdzie nie tylko będzie rozumiała co się do niej mówi, ale nie trzeba będzie sobie tego w głowie tłumaczyć na polski. Dotychczas zdobywała wiedzę w języku maltańskim, odrabiałyśmy więc lekcje razem, posiłkując się  google translate. Znamy wszyscy dzięki temu kilka maltańskich słówek i nawet parę zwrotów. Mela.

Wracając do tych moich pamiętnych zakupów w Biedronce. Do sklepu wyskoczyłam tylko na chwilę, po śmietanę, wrzucając w pośpiechu 5 zł do kieszeni spodni. Jeśli mieszkasz w Polsce to pewnie wiesz ile kosztuje śmietana w Biedronce. Ja zdawałam sobie sprawę, że będzie taniej niż na Malcie gdzie na takową trzeba przeznaczyć ponad €3 (równowartość ok. 12 zł!!) ale nie sądziłam, że za lekko ponad €1 oprócz śmietany kupię kefir i masło. I dostałam jeszcze resztę. Coś niesamowitego, raj zdawałoby się.

Od tamtego momentu wszyscy zaczęliśmy tak naginać naszą rzeczywistość żeby formalności na Malcie załatwić w ciągu wakacji i zdążyć na rozpoczęcie roku szkolnego 1ego września żeby wreszcie na własnej skórze przekonać się ile kosztuje życie w Polsce. Do załatwienia było dużo. Tu i tam. Czasu niewyobrażalnie mało. Ale jak człowiek się uprze to żadna siła i żadne argumenty przedstawiane przez bliskich i dalekich znajomych go nie przekonają do zmiany decyzji. Transport naszych bambetli, praca, szkoła, auto, kot – trochę na raty ale załatwiliśmy wszystko mniej lub bardziej sprawnie.

MIESZKANIE

W Polsce udało nam się znaleźć fajne mieszkanie i wynająć je za ułamek ceny, jaką trzeba zapłacić gdziekolwiek indziej gdzie mieliśmy okazję mieszkać dotychczas. Tyłki mamy dosyć wygodne i wymagania w kwestii lokum spore dlatego z radością opłaciliśmy pierwszy miesiąc czynszu – 1000 zł (ok. €250) plus depozyt (2 x 1000 zł). Pesteczka przecież w porównaniu do €800 w Irlandii i €600 na Malcie, prawda? Mieszkanie było duże, mieściło się na przyjemnie zagospodarowanym poddaszu i… było nieumeblowane. Ze względu na nasze zamiłowanie do zmian, dotychczas wynajmowaliśmy mieszkania i domy. Zawsze z meblami. Ikea była w zasięgu ręki więc prawie mogliśmy się wprowadzać. Ale wcześniej czekało nas parę niespodzianek.

Na naszym poddaszu od miesięcy nikt nie mieszkał, media zostały odłączone. Podłączenie trzeba było załatwić na własną rękę – zupełnie inaczej niż w IE, gdzie wszystkie formalności związane z wynajęciem lokum załatwia się w 30 sekund a nasze zainteresowanie mediami ograniczało się zwykle do pstryknięcia fotki licznikom. Czekało nas bieganie, podpisywanie umów i wpłacanie depozytów. Ten najdotkliwszy to 800 zł za gaz i do tego „miła” wiadomość, że będziemy przez cały rok, miesiąc w miesiąc płacić rachunek na podstawie szacunków w wysokości, uwaga 460 zł. No tak, w Polsce są zimy. WOW! Nieźle.

Po podłączeniu wszystkiego co niezbędne szybko zaczęły przychodzić moje ukochane rachunki. Prąd – 100 zł/2 mce; woda i ścieki – 90 zł/mc, internet (bez szału, zwykła Neostrada 10Mb) 90 zł/mc, abonament za telefon komórkowy (nielimitowane rozmowy i smsy do sieci i całkiem sporo transferu danych) 90 zł/mc, śmieci 21 zł/mc.

FIRMA I ZAJĘCIA DODATKOWE

Do tego: utrzymanie firmy z obniżonym na 24 miesiące ZUSem (450 zł/mc) i obsługą biura księgowego – 250 zł/mc, szkolne bajery typu Aikido – 80zł/mc, szkoła tańca i dobrych manier 39 zł/mc i z „kurcze jak tanio, chata za €250” zrobiło się prawie 3000 zł. stałych, miesięcznych wydatków nie licząc jedzenia, ciuchów, przyjemości i fochów. To i tak ciągle taniej niż w Irlandii ale różnica nie jest już tak wyraźna zwłaszcza przyrównując te koszty do średnich zarobków w obu krajach. Cały czas mówimy o, nazwijmy to, prowincji, 20 minut autem do miasta wojewódzkiego.

Nawiasem mówiąc kwota wolna od podatku w Polsce jest żadna (3 tys. zł. – masakra) w porównaniu do UK (9 tys. funtów), Malty (12 tys. euro) czy Irlandii.

paragon

Paragon z dziś

JEDZENIE w Polsce jest ciągle tańsze niż za granicą. Chyba że nie możemy przyzwyczaić się do smaku polskiego masła lub koniecznie musimy pić herbatkę Twinnings Lady Grey. Natomiast lokalne produkty są dosyć tanie: pieczywo, mleko, śmietana, warzywa. Na wyciągach z karty widać zasadniczą różnicę, cykamy teraz po maksymalnie €10 a nie jak jeszcze pół roku temu po €25 minimum.

jeszcze jeden paragon z dziś

jeszcze jeden paragon z dziś

Codzienne śniadanko dla dwóch osób (panna N. jest wtedy w szkole a poza tym i tak żywi się Nutellą) zwykle kosztuje nas ok. 20 zł (€5!!). Uśrednione ceny z paru ostatnich paragonów z marca 2015r.: 4 bułki – 3 zł.; słoiczek z mięskiem 280g. – 6 zł.; masło Kerrygold – 7 zł; mleko łaciate – 2.80 zł; jajka jedynki 10 szt. – 9 zł; kawa Nescafe Espresso puszka 100g. – 22 zł;  jogurt 320g. – 3 zł. Obiad można samodzielnie przygotować za podobną kwotę. Np. za 1kg. piersi z kurczaka zapłacimy ok. 15 zł (ok. €3.75), 1kg ziemniaków – 2 zł (€0.50!!!), 1kg kapusty kiszonej 5 zł.

Jedzenie w knajpach, barach, restauracjach i pizzeriach też jest tańsze. Pizza dla dwóch osób w lokalnej restauracji – 16 zł. (€4), Sushi (duży zestaw jak dla konia: nigiri, futomaki, hosomaki, zupa, jeden deser, dwa piwa i herbata jaśminowa – nakarmione do pełna dwie i pół osoby) – 115 zł, obiad (gołąbek w sosie pomidorowym z ziemniakami, dwie porcje ruskich pierogów, kompocik ;)) dla nas trojga w barze mlecznym – mniej niż 30 zł.

TRANSPORT

Jeździmy mało ale duuużo więcej niż na Malcie. Bo zwyczajnie mamy gdzie i mamy po czym. Nie mamy tylko czym bo Polska nie przygotowała się jeszcze do rejestracji mojego kochanego auta z Irlandii, które podróżuje razem ze mną od lat. Korzystamy z uprzejmości mamy i podróżujemy mydelniczką z 3 x mniejszą pojemnością niż nasz smok. Litr benzyny w tej chwili kosztuje w Polsce jakieś 4.50 zł, oleju 4.66 zł, LPG 1.84 zł – sporo mniej niż tam skąd przyjechaliśmy. Można szaleć, zwłaszcza że drogi całkiem przyzwoite urosły.

PRZYJEMNOŚCI: wejście do klubu 20 – 50 zł./os.; wejście do kopalni soli w Wieliczce: 55 zł/os.; muzeum wojskowe – 8 zł.

DLA DZIECKA. O bosh!! Tu nie ma „Pennego”! Jest drogo.

ZAKUPY CIUCHOWE dla dużej dziewczynki opisałam w poście o poprawianiu sobie nastroju za 800 zł.

KOSMETYKI: ceny porównywalne do cen w Irlandii, marki na pierwszy rzut oka te same ale szampon Elseve do włosów farbowanych w żółtej butelce to niestety nie to samo co Elvive. Brakuje natomiast w Polsce prawdziwych promocji. 5% zniżki przy zakupie sześciu płynów do płukania gardła to żadna promocja. Czekam z niecierpliwością na promocje rodem z UK czy Irlandii: 2 w cenie 1, czy kup dwa – dostaniesz trzeci gratis.

Podsumowując muszę przyznać, że Polska to zgodnie z naszymi oczekiwaniami dosyć tanie miejsce, tańsze niż Irlandia, Holandia czy Malta i zarabiając w europejskiej walucie można sobie tu całkiem wygodnie bytować however przykładając polskie ceny do polskich zarobków sprawa nie wygląda już tak kolorowo. Z tego co pamiętam w Irlandii na rachunki wydawałam ok. 50% moich zarobków. Zarabiałam dobrze ale bez szału. Przeciętne wynagrodzenie w Polsce w równoległym sektorze to w zależności od firmy 3 – 5 tys. zł netto. Ciężko by było, ciężko.

A Ty co myślisz o powrocie do Polski? Tęsknisz? Planujesz kiedyś wrócić? A może chcesz uciec z Polski w poszukiwaniu lepszego jutra?

Spoko czy nie?

16 7
Article Categories:
Pani domu · Podróżniczka

Comments to Ile kosztuje życie w Polsce

  • Basia

    Ja też wróciłam do Polski. I nie narzekam na życie tu. Znajomi marudzili ‚wchodzisz do sklepu mając 50zł i nie kupisz nic!’ Ja po zakupach za 50zł wynosze 2 pełne reklamówki jedzenia 😀 MIesięczne wydatki na mieszkanie/rachunki/telefony/internet – zamykamy się w 700zł. Mieszkanie jest nasze – tu dzięki pobytowi za granicą i rodzicom akurat.

    • http://noicoteraz.pl Tesla

      Ja też tak mam z zakupami. Ciągle dzielę sobie na 4 i dochodzę do wniosku że za 10 czy 15 euro nie kupiłabym za granicą tyle jedzenia co w Polsce.
      Zarobione w Irlandii pieniądze zainwestowaliśmy w duży kawałek ziemi na północy więc niestety mieszkanie musimy póki co wynajmować.

  • agucha

    Niestety, nie znam nikogo kto zarabia 3-5 tysiecy. Czyli co, gdybys mogla cofnac czas wrocilabys drugi raz?

    • http://noicoteraz.pl Tesla

      Gdybym nie wyjechała z Irlandii – zawsze zastanawiałabym się jak to jest mieszkać w kraju bez zimy natomiast zamiana Malty na Polskę była oczywista. Czasem bywa niefajnie ale Irlandia nie ma już dla mnie nic do zaoferowania. Oczywiście tęsknię za ludźmi, za… uwaga… klimatem – lubię deszcz i łagodne zimy, tęsknię za moim poukładanym życiem ale też doskonale pamiętam co mi w Irlandii nie grało.
      Powiem Ci że boję się pojechać do Irlandii i być tylko turystą, boję się że mi serce pęknie z żalu i smutku że to nie jest już moje miejsce. Ale wracać tam na razie nie mam po co. Raczej ruszę w stronę słońca. Bardziej ciekawi mnie Hiszpania lub całkiem tropikalne zakątki.

  • agucha

    Czyli reasumujac odradzasz powrot do Polski? Bo ja tez sie nad tym zastanawiam

    • http://noicoteraz.pl Tesla

      Jeżeli wracać żeby pracować na etacie to odradzam

      • Kosmopolak

        Wracać i zakładać firmę odradzam tym bardziej! Po paru latach życia w normalnym kraju człowiek przestaje być wyczulony na urzędniczo-prawne pułapki, polskie cwaniactwo i generalną nieuczciwość. Znajomości siłą rzeczy się rozluźniły, więc repatriant nie jest pod nikogo „podpięty”, a to w polskim biznesie jest najważniejsze. Staje się łatwym celem dla fiskusów, zusów, konkurencji, cwaniaczków itp. W dodatku jest z czego go łupić. Miałem 2 firmy, pracowałem w 4 krajach i zęby na tym zjadłem! Powrót do Polski celem otwarcia firmy (powszechne marzenie emigrantów) to finansowe samobójstwo!

        • http://noicoteraz.pl Tesla

          Weź nie strasz… 😉 Nie można też tak demonizować tego kraju. W końcu ludzie tu żyją, prowadzą firmy i jakoś funkcjonują. Pewnie jest trudniej, trzeba mieć oczy szeroko otwarte, sama czuję się czasem jak na wojnie w tej urzędniczej bieganinie, dostaję pocztą listy od naciągaczy, każdą korespondencję czytam z uwagą ale powtarzam jak mantrę – ludzie tu żyją i jakoś sobie radzą.

  • agucha

    Czyli najlepiej otworzyc swoja dzialalnosc? i miec swoje mieszkanie? mieszkanie mamy.

  • agucha

    A mozesz napisac co Ci w Irlandii nie gralo?

    • http://noicoteraz.pl Tesla

      To czy najlepiej otworzyć firmę w Polsce dopiero sprawdzam i na pewno będę relacjonować co z tego wyjdzie.
      W Irlandii byłam w błędnym kole. Chciałam być samodzielna i pracować dla siebie. Utrzymując etat zwyczajnie nie miałam czasu na dodatkową działalność zwłaszcza że jestem mamą. Brakowało doby. Znowu bez etatowej pracy byłoby w Irlandii za drogo. Wybraliśmy więc tańszą Maltę.

  • agucha

    Wiec czekam na dalsze wpisy 🙂

  • Kosmopolak

    W Polsce za średnią krajową ciężko przeżyć we 2 osoby (da się, ale co to za życie?). W Irlandii za średnią krajową spokojnie przeżyje rodzina z 2 dzieci. Dodatkowo Polska nie oferuje żadnych benefitów dzieciatym (nie licząc groszowych zapomóg dla ludzi ekstremalnie biednych). Posiadanie dziecka niepełnosprawnego to w Polsce finansowa i zawodowa śmierć (państwo nic nie pomoże, jedno z rodziców musi zrezygnować z pracy i robi się bieda). W żadnym kraju nie ma raju, wszędzie trzeba pracować, ale w Polsce to jakaś totalna porażka! Pracujesz i G z tego masz! Nikt kto pracuje nie powinien być biedny, no bez jaj!

  • marta

    No ja wlasnie w takim błędnym irlandzkim kole. Mam dziecko – drugie w drodze, mąz zarabia na rachunki, czyli tyle ile te zapomogi dla bezrobotnych. z tym,ze my musimy opłacic jeszcze czynsz. bezrobotni NIE, czyli na wakacje ich stać.ja założyłam sklep internetowy,ale cos kiepsko mi idzie.. ehh. miałam dosyc po 9 latach tych prac typu sprzatanie,robienie kanapek. Żałuję,ze zostawiłam prace w Zusie.moze kokosów tam nie było,ale przynajmniej interesująca praca i rodzina i piekne pory roku…. tesknię do Polski i nic tego nie zmieni. Mam ostatnio zbyt dużo czasu na rozmyslania podczas czyszczenia kibla w jakiejs irlandzkiej szkole. Chyba nie po to studiowałam….

  • marta

    Boje sie wrócic do Polski, jak to rozegrać, aby znaleźć pracę i jakos sie dostosować do urzedników i problemów.. ale coraz częściej o tym myślę !

  • marta

    do autorki bloga.zapomniałam zapytać, czym się z mężem zajmujecie?? bo może jest taniej niz w Irlandii, ale wciąż drogo dla przeciętnego Polaka.

    • http://noicoteraz.pl Tesla

      Od lat jesteśmy związani z branżą IT i siłą rzeczy też z marketingiem. Mąż vel były mąż pisze. Do Polski na etat nie wracałabym. Dziewczyny z firmy, w której pracowałam w Polsce 15 lat temu zarabiają teraz mniej niż zarabiałyśmy tam wtedy.

  • http://drinkiwkokosie.pl/ Nina Peplińska

    No dla obcokrajowców Polska to finansowy raj, nie koniecznie dla pracujących w ojczyźnie przeciętnych Polaków. 😉 No, ale ciekawy post, dobrze się Ciebie czyta 😉

    • http://noicoteraz.pl Tesla Odyssey

      Dziękuję @ninapepliska:disqus Nie masz pojęcia jak bardzo ucieszył mnie Twój komentarz 🙂

  • Carolina

    Ja z cala rodzina po 3 latach w uk zatesknilam za polska . Mam dom w polsce wiec wsumie poza oplatami i jedzeniem nie mielismy jakis wiekszych kosztow. Wytrzymalismy 5 miesiecy i teraz ciesze sie ze wrocilismy do uk . Przez te 5 miesiecy jakos nam sie udawalo po 3 miesiacach udalo mi sie znalezsc prace na stale z tym ze tylko na umowe o zlecenie . Maz znalaz prace tylko na czarno . Starczalo nam na oplaty i skromne jedzenie . Mamy 2 dzieci 10 lat i 2 lata. Ciezko bylo mi odmawiac im praktycznie wszystkiego.W uk stac nas bylo na wynajecie mieszkania oplaty jedzenie na normalnym standardzie bez ograniczen . Na nowe ubrania ze sklepu. Na to aby w sobote i niedziele zabrac dzieci na jakies atrakcje gdzie niczego im nie musze odmawiac. Na to aby placic raty za auto i jeszcze stac nas bylo aby odlozyc na zagraniczne wakacje . Dlatego zrezygnowalismy z walka z wiatrakami , wrocilismy do uk . Moje dzieci sa szczesliwe my tez juz nie tesknimy za polska docenilismy wsparcie uk – to panstwo dba o swoich mieszkancow a takze o emigrantow. Duzym zaskoczeniem bylo dla mnie to iz dzieci do 16 roku zycia nie placa za leki gdzie w polsce pamietam kazda choroba mojego dziecka kosztowala mnie okolo 100zl . Nie place za dentyste, ani za książki do szkoly. Na kazde dziecko dostajemy dofinansowanie bez znaczenia ile zarabiamy i czy wogle pracujemy -80f gdzie w polsce aby uzyskac rodzinne trzeba zarabiac bardzo malo a to co daja starcza ledwo na pieluchy. Po co tkwic w kraju ktory cie okrada i niszczy twoje marzenia o lepszym jutrze . Staramy sie o angielskie obywatelstwo ufamy ze ten kraj w przeciwienstwie do Polski da przyszlosc naszym dziecia a nam spokojna starosc .

  • Marek Kominek

    Też z żoną chcemy wracać do PL. Obecnie budujemy dom energooszczędny, żeby w przyszłości jak najmniej płacić. Nie wiem co z tego wyjdzie, ale mam nadzieję, że jakoś się uda. Teraz czekamy na dziecko i nieco zwolnimy z oszczędzaniem. Mam nadzieję, że za 3 lata na gwiazdkę będziemy już w PL 🙂 No i mam nadzieję, że za 3,5 roku nadal będziemy w Polsce …

  • http://kobietawspolczesna.pl/ Kobieta Współczesna

    A ja się miotam. Im dłużej jestem na wyspach, tym bardziej lubię to miejsce. Tym łatwiejsze mi się tu życie wydaje. Tym tańsze i przyjaźniejsze. Tylko – odwieczny temat, gdy nie ma o czym rozmawiać – pogoda do dupy :/ Ale i tak lubię tu mieszkać. Choć za Polską tęsknię, Za górami szczególnie. Bo przecież nie za morzem – tutaj do plarzy mam 3 km w linii prostej. Co z tego, skoro temteratura wody jest jakby „skrojona” dla Morsów. Gratuluję powrotu. A przede wszystkim odwagi.

    • http://noicoteraz.pl Tesla Odyssey

      Powrót do Polski był łatwy. Teraz prawdziwe wyzwanie przed nami – Hiszpania. I to nie do końca ja jestem pomysłodawcą tych wszystkich przewrotów, a mój M. Ja wrastam, zakorzeniam się ale idę w to bo z doświadczenia wiem, że zmiany dobrze mi robią nawet jeśli na początku się miotam.

Menu Title